Wspomnienie radłowskie

Dzwon z kościoła wyznaczał rytm pracy
z dziadkiem podlewałam pomidory w ogródku
w deszcówce myłam głowę
nie wiedziałam, że Hozjusz był tutaj proboszczem
Dolański bawił na pokojach
Żydzi odprawiali modły w synagodze
a ja karmiłam kury pszenicą
z kaflowego pieca wykradałam kawałki solonej słoniny
nad Dunajcem zbierałam jagody
zwichniętą nogę trzymałam w deszczułkach
opluwałam baby w kościele
prym wiodłam na religii
skubałam gęsi w zimowe wieczory
w sobotę chodziłam się kąpać do Łaźni
z kijem goniłam za świniami
karmiłam koty u garbatej Michaśki
podziwiałam garnki lepione przez garncarza
i długie warkocze Basi od wujka Franka
dziwiłam się głupiemu Jaśkowi zaglądającemu ze
stajni unikałam jak ognia syczących gęsi
z przyjemnością słuchałam klekotu bocianów
na cmentarzu podziwiałam pomniki robione
przez mojego dziadka na tarnowski burek jeździłam
z ciotką na zakupy dziś
dziś przyjeżdżam czasami powspominać nad grobem
dziadka dzieciństwo w fioletowej cukierniczce z
kuchennego kredensu, którego już nie ma.

Renata Dulian, Fot. Zbigniew Marcinkowski

Zbiory „Radloviana” M-GBP w Radłowie

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

For security, use of Google's reCAPTCHA service is required which is subject to the Google Privacy Policy and Terms of Use.

I agree to these terms.