Blog Miejskiego Klubu Młodych Pasjonatów Książki

Pisanie wynika z potrzeby zanotowania i uwiecznienia niematerialnej myśli. Dopóki myśl nie zostanie ubrana w słowa, a słowa połączone w zdania, dopóty nikt nie pozna, co naprawdę ,,człowiekowi w duszy gra”. Wczytując się w biblijny werset: ,,na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo; przez nie wszystko się stało, co się stało, a bez niego nic się nie stało…”, uświadamiamy sobie nieprawdopodobną siłę sprawczą słowa, a zatem nie wypowiadając określonych słów, pozbawiamy się dobrowolnie owej siły, która ma moc przemieniania świata, czynienia go lepszym. Wspólnie z uczniami postanowiliśmy ,,pobawić się” słowami, wziąć słowa na warsztat i stworzyć internetowy blog.

                                                                                                                                                                                             Agnieszka Seremet – koordynator projektu

Publikacja o pasjonatach książki

Biblioteka Publiczna w Radłowie wydała okazjonalną książeczkę, podsumowującą  pracę Miejskiego Klubu Młodych Pasjonatów Książki, funkcjonującego przy radłowskiej bibliotece od września 2014 r. Wydawnictwo zawiera 78 stron, na których udokumentowano funkcjonowanie klubu; liczne wycieczki, udział w wartościowej kulturze i pierwsze,  poetycko-literackie próby klubowiczów. Pomysł wydania publikacji zrodził się podczas cyklicznych spotkań w bibliotece uczniów Szkoły Podstawowej w Radłowie. Książeczkę do druku  przygotowali: nauczycielka Agnieszka Seremet oraz Katarzyna Baran i Zbigniew Marcinkowski – bibliotekarze miejskiej biblioteki.

Celem klubu jest przede wszystkim pobudzenie aktywności czytelniczej młodych ludzi, zaszczepienie wśród dzieci nawyku sięgania po książkę oraz zaspokajanie ciekawości świata.

Dotychczas klubowicze odwiedzili:  Bibliotekę Jagiellońską w Krakowie,  Miejską Bibliotekę Publiczną w Dąbrowie Tarnowskiej, dąbrowską synagogę, tarnowski teatr,  uczcili też piątą rocznicę nadania praw miejskich Radłowowi, biorąc udział w interesującym spotkaniu z Józefem Trytkiem – autorem popularnej legendy o herbie naszego miasta. Wszystkie te działania mają na celu m.in..: zaszczepienie w młodych ludziach radości z czytania i obcowania z książką, poznawanie ciekawych miejsc i ludzi oraz obcowanie  z wartościową ofertą kulturalną.

Wydanie publikacji było możliwe dzięki pomocy finansowej burmistrza miasta Radłowa Zbigniewa Mączki oraz radłowskich firm: „Conteko” Grzegorza Kuczka i firmie brukarskiej „Wiktoria” Roberta Bieryta.

                             Próby poetycko-literackie

 

                                                                                                                                    KAJZERKA KAROLCI

                                                                                                                                     Właśnie ją piekła

                                                                                                                                      Pachniała domem

                                                                                                                                      Błyszczała słońcem

                                                                                                                                      Kajzerka- kawałek chleba

                                                                                                                                      Ułomek nieba

                                                                                                                                      Kajzerka…

                                                                                                                                      Już jej nie ma

                                                                                                                                       Potoczyła się po klepisku

                                                                                                                                       Pod ciężkie bucisko

                                                                                                                                       Ruskiego żołnierza

                                                                                                                                       Nie zamierzał jej podnieść

                                                                                                                                       Ucałować

                                                                                                                                       Podeptał, krzyczał

                                                                                                                                       Kazał maszerować

                                                                                                                                       W las! W las! W las!

                                                                                                                                       Kajzerka zdeptana

                                                                                                                                       Karolina skazana

                                                                                                                                       Na śmierć

                                                                                                                                       Nie w czas, nic w czas

                                                                                                                                                           Agnieszka Seremet

 

 

JEDNOROŻEC

 Razem z Gabi poszłyśmy do Biblioteki Gminnej w poszukiwaniu lektury na język polski. Znalazłyśmy tam książkę z mitami o Radłowie. Przeglądnęłyśmy ją w czytelni.

Napisano tam, że w każdą pełnię księżyca w parku radłowskim pojawiał się jednorożec. Zaciekawiło nas to i postanowiłyśmy czytać dalej. W książce pisano, żeby oswoić jednorożca, trzeba dać mu dwa złote jabłka.

W czasie pełni poszłyśmy do parku. Spotkałyśmy tam kaczora Arnolda.

– Gdzie idziecie małolaty! Krzyknął Arnold.

– Szukamy złotych jabłek, powiedziałam.

– Może wiesz, gdzie one są? – zapytała Gabi.

– Tak, wiem, gdzie są, jestem ich właścicielem, odpowiedział Arnold.

– Czy dałbyś nam dwa? – zapytałam.

– Ale tak za darmo? – zdziwił się Arnold.

– Za dwadzieścia złotych – zanegocjowała Gabryśka.

– Za czterdzieści – powiedział Arnold.

– Za dwadzieścia pięć – odrzekła Gabi.

– Za trzydzieści pięć – odpowiedział Arnold.

– Za trzydzieści i KONIEC!!! – krzyknęłam

Arnold zdziwił się i zgodził. Gabrysia i ja złożyłyśmy się po piętnaście złotych i zapłaciłyśmy. Pan kaczka dał nam dwa jabłka i oddał nam pieniądze.

            Kiedy zrobiła się pełnia, spotkałyśmy jednorożce, dałyśmy im dwa złote jabłka. Wtedy wyczarowały się na ich grzbietach siodła i jedorożce pozwoliły nam na nich usiąść. Jednorożce zabrały nas do swojego świata. Było ich tam mnóstwo. Każdy jednorożec podszedł do nas        i powąchał. Po tygodniu, kiedy już stałyśmy się ich księżniczkami, zadzwonił do mnie tata:

            – Halo, Julka, gdzie jesteś?

            – No, wiesz tato, trudno powiedzieć…

            – Za dwadzieścia minut…

            – Dobrze, zaraz będę.

            Po chwili obudziłam się, było mi bardzo smutno, że to był tylko sen.

 

                     Julia Kuczek, Gabriela Frączek kl.6A ; Radłów, 14.11.2016r.

 

HISTORIA PRADZIADKA

            Martyna chodziła sobie po parku, nagle spotkała koleżankę Karolinę, która stała nad stawem i coś mówiła. Martyna podeszła do niej i zobaczyła w wodzie odbicie jednorożca, który mówił do jej koleżanki. Martyna zapytała Karolinę:

            – Co to jest? Karolina na to:

            – Marta?! – Co tu robisz?

            – Spaceruję, a TO, co to było?

            – Nie mogę ci powiedzieć, to tajemnica, która dręczy moją rodzinę.

            – Możesz mi zaufać, jesteśmy przecież najlepszymi koleżankami.

Karolina nie wiedziała, co zrobić, ale po chwili zaczęła mówić.

            – Wiem, że to zabrzmi absurdalnie i nie może się w normalnym życiu zdarzyć, nie mniej jednak mnie się przydarzyło. Każdego roku 14 listopada chodzę nad staw do parku radłowskiego na spotkanie z elfami i jednorożcami…

            – Cooo!!!

            – Mówiłam, że nie uwierzysz.

            – Trochę cię rozumiem, ale to jest bardzo dziwne!

            – Ja to wiem i dlatego jesteś pierwszą osobą, która się dowiedziała o tym sekrecie. Cieszę się, że mnie rozumiesz, ale dość na ten temat. Zabieram cię na lody.

            – Dobrze, ale powiedz mi tylko, jakie znaczenie ma ten jednorożec?

            – Otóż, dla mojej rodziny jest bardzo ważny, ponieważ dawno temu mój pra, pradziadek został zamieniony w jednorożca przez złą czarownicę i teraz co piąte dziecko w rodzinie zamienia się w jednorożca.

            – No tak, teraz wszystko jasne! Świetnie cię rozumiem. Szczerze mówiąc, sama chciałabym przeżyć taką przygodę.

            Nagle zadzwonił telefon i Marta musiała wracać do domu.

            – Karolina, wybacz, muszę lecieć do domu, pewnie popiszemy przez internet, pa, pa buziaki.

            – Pa, pa, do zobaczenia.

 

                          Marzena Wesołowska kl.6A; Radłów, 14.11.2016r.

 

 

CUD W PARKU

            Pewnego dnia do radłowskiego parku nad staw przybyły dwie przyjaciółki Natalia i Klaudia. Zdarzył się tam cud, o którym nikt wcześniej nawet nie śnił.

            – Cześć Klaudia, może pospacerujemy?

            – Dobrze, świetny pomysł – odpowiedziała Klaudia i razem poszły w kierunku stawu usiadły wygodnie i zaczęły rozmawiać, jak zwykle dzieliły się problemami i przeżyciami. Tak bardzo zajęły się rozmową, że nie zauważyły, że wokół nich zaczyna dziać się coś niezwykłego.

            Nagle rozpętała się straszliwa wichura. Przyjaciółki przestraszyły się i gwałtownie odsunęły     od stawu.

– Co to jest?! – krzyknęła Natalia.

            – Nie wiem, nigdy czegoś takiego nie widziałam! – odpowiedziała Klaudia.

            – Co robimy?! Uciekajmy!!

            – Nie, poczekaj, patrz, co się dzieje! Wielka wichura zaczęła ustawać po tym jak uniosła wodę stawu na wysokość drzew. I wtedy z małego zbiornika wody powstał cudowny, piękny i zadziwiający wodospad. Wokół zakwitły kwiaty, a na dole wodospadu pojawiły się lilie wodne. Wszystko wyglądało jak w bajce. W pewnym momencie zza ściany wody wyleciała wróżka.

            – Kim jesteś? – zapytała Klaudia.

            – Jestem wróżką przyjaźni – otrzymała odpowiedź.

            – Skąd się tu wzięłaś? I skąd to wszystko – spytała równie zdumiona Natalia.

            – Jak już powiedziałam, jestem wróżką przyjaźni i przyleciałam tu z waszego powodu – odparła wróżka.

            – Ale dlaczego, czy coś zrobiłyśmy?! – jednocześnie zapytały przyjaciółki.

            – Nie, obserwowałam was i zauważyłam, że łączy was wielka przyjaźń. Jesteście ze sobą szczere, opowiadacie sobie o własnych problemach i przeżyciach, za to postanowiłam wam podarować to miejsce, żebyście mogły w nim spędzać bardzo miłe chwile. Możecie tu zostać ile tylko zechcecie, a dla waszych rodziców jedna godzina spędzona tutaj będzie trwała tylko pięć minut.

            – I nikt nas tu nie zobaczy?

            – Nie, spokojnie, o nic się nie martwcie; wszystko jest załatwione. A teraz zostawiam was          i bawcie się dobrze – po czym wróżka zniknęła.

            Przyjaciółki spędziły w parku bardzo miłe chwile. Po kilkunastu godzinach wróciły do domu.  Ku ich zaskoczeniu rodzice nie mieli żadnych pretensji. Wtedy okazało się, że wróżka nie kłamała,  a Natalia i Klaudia zrozumiały, jak wielką moc ma przyjaźń.

 

                     Natalia Patulska, Klaudia Babło kl.6A; Radłów, 14.11.2016r.

 

 

GRY KOMPUTEROWE MAJĄ POZYTYWNY WPŁYW NA GRACZY

 

            Większość ludzi popiera opinię, że gry komputerowe są złe, ale postaram się udowodnić, że jest to opinia zakłamana, spowodowana strachem telewizji przed grami, które już w krótce mogą ją zastąpić.

            Gry mogą, jak żadne inne medium rozrywki przekazywać piękne ineraktywne historie; przykładem jest ,,………………”który opowiada tak dobrą historię, czego żadna książka nie mogłaby lepiej ująć.

            Gracz , mimo iż nie widzi i nie zna innych ludzi, może z nimi współpracować, jak w ,,World of Worcraft gdzie gracze, żeby pokonać wroga muszą ze sobą współpracować.

            Gracze w takich grach jak ,,Wii Sports” muszą się poruszać, dzięki czemu niektóre dobre gry także zmuszają do gimnastyki.

            Argumenty przedstawione powyżej ukazują, że gry nie mają negatywnego wpływu na graczy, ani na nikogo innego. Są one tak samo dobre jak książki.

       

                          Kacper Gawron kl.7A; Radłów, 5.12.2017r.

 

PIZZA

Moim ulubionym daniem jest pizza, więc postanowiłam ją przygotować dla znajomych. Pojechałam do ulubionego sklepu ,,Biedronka”, ponieważ są tam ,,codziennie niskie ceny”.

   Po wejściu do sklepu, zaczęłam szukać składników do wykonania ciasta na pizzę. Po znalezieniu mąki i drożdży zabrałam się za szukanie dodatków. Ser, szynka, pieczarki, kukurydza, pomidory, czarne oliwki i sos czosnkowy znajdowały się już w moim koszyku. Brakowało mi jeszcze tylko sosu pomidorowego. Po chwili znalazłam go w alejce nr 4, był w promocji, więc musiałam go wziąć. Podeszłam do kasy, zapłaciłam i pojechałam do domu.

Po powrocie do mieszkania rozpakowałam zakupy i do dzieła! Podczas przygotowywania ciasta troszkę się pobrudziłam i musiałam się przebrać, ponieważ wyglądałam jak bałwanek. Posmarowałam ciasto sosem pomidorowym, ułożyłam wszystkie składniki i gotową pizzę włożyłam do piekarnika. Po 20 minutach pizza była już upieczona.

O godzinie szesnastej przyszły do mnie koleżanki. Na szczęście pizza była jeszcze ciepła. Usiadłyśmy przy stole i zaczęłyśmy jeść.

Pizza była bardzo udana, wręcz rozpływała się w ustach. Ciasto na zewnątrz było chrupiące, a w środku miękkie. Wszystkie składniki grały ze sobą w idealnej harmonii. Koleżanki były zachwycone.

Kiedy dziewczyny z uśmiechem wróciły do domów, postanowiłam posprzątać, umyć się i położyć do snu.

Pomimo tylu obowiązków i pracy był to udany dzień. Nie ma nic wspanialszego dla młodej gospodyni, niż zachwyt w oczach przyjaciół i podziw dla kunsztu kulinarnego.

 

                                                     Wiktoria Bieryt, Julia Kuczek kl.7A, Radłów, 29-30.11.2017r.

 

TORTILLA

Bardzo lubię spotykać się z przyjaciółmi. Gdy ich zapraszam, to przygotowuję tortillę. Na początku idę do sklepu kupić: pomidory, pierś z kurczaka, sałatę lodową, przyprawy  i tortillę.

Następnie wracam do domu i przygotowuję potrawę. Kroję sałatę i pomidory,    a pierś kurczaka kroję w plastry i smażę na patelni. Na naleśniku układam sałatę, pomidory               i kurczaka wszystko zawijam i wkładam do piekarnika na kilkanaście minut.

Wreszcie przychodzą koledzy i podaję im tortillę. Niestety jednemu z nich nie smakowało…

Stwierdziłem wraz z kolegami, że każdy ma inny gust kulinarny i trudno o tym dyskutować.

 

                                                    Gabriel Cela, Paweł Kowal kl. 7A, Radłów, 29-30.11.2017r.

 

JAK NAUCZYĆ PSA APORTOWAĆ?

Każdy właściciel powinien mieć wychowanego pupila. Pewnego dnia młoda kobieta otwarła stronę internetową pt. ,,tarnowiak”(znajdziemy tam wiele informacji na różne tematy), weszła w kategorię ,,zwierzęta” i zobaczyła ogłoszenie: oddam szczeniaki w dobre ręce; matka York. Widząc ogłoszenie poczuła dreszcz emocji, szczególnie, gdy ujrzała zdjęcie suczki, nie namyślając się wiele, zadzwoniła.

Suczkę nazwała Dejzi. Po dwóch miesiącach postanowiła ją trenować. Z racji,   że jej siostra jest trenerką psów, zabrała zwierzaczka do niej. Na trening poświęciły godzinę

 

GYROS

Bardzo lubię gotować i moją ulubioną potrawą jest ,,Gyros”. Tę potrawę przygotowuję na różne domowe uroczystości.

Idę do sklepu kupić: sałatę, pierś z kurczaka, majonez, przyprawę gyros-kebab, pieprz i sól. Następnie kurczaka obtaczam w przyprawie gyros-kebab i smażę na patelni.     

 Po usmażeniu jedną trzecią wrzucam na spód miski na to trochę majonezu, pieprzu i soli, powtarzam to jeszcze dwa razy, przystrajam listkami sałaty i gotowe.

Zaprosiłem kolegów na moje urodziny. Byli z tego powodu zachwyceni. Gdy przyszli, wniosłem na stół ,,Gyrosa”. Zaskoczyło ich, że to tak ładnie pachnie i wszyscy od razu chcieli próbować, ale powiedziałem im, że jeszcze mam jedną niespodziankę, tą niespodzianką był tort! Niestety, tort wyszedł mi zakalcowaty i już koledzy stracili ochotę, żeby spróbować moich dań. Na szczęście jeden z nich spróbował gyrosa i nie mógł się od niego oderwać, zaraz po nim wszyscy zaczęli jeść, gdy skończyli, koniecznie chcieli ode mnie przepis na to CUDO!

Wniosek z tego następujący: nawet taka zwykła sałatka może uratować imprezę urodzinową. Warto mieć swojego asa w rękawie.

 

                                                              Kacper Gajdur kl. 7A, Rdł29-30.11.2017r.

 

JAK ZAROBIĆ DUŻE PIENIĄDZE?

Żeby zarobić duże pieniądze powinieneś posiadać wykształcenie kierunkowe: ekonomiczne, menadżerskie i prawnicze.

Później staraj się założyć bank, aby to zrobić, dobrze być właścicielem odpowiedniego budynku. Następnie staraj się o unijne dofinansowania. Ustal bardzo wysoki procent i dodaj,    że masz niskie wymagania do zdolności kredytowej, a spłata rat następuje dopiero po sześciu miesiącach.

Ważne jest, żebyś zareklamował odpowiednio swój bank, jeśli dobrze to zrobisz, będziesz posiadał klientów, którzy będą brali pożyczki. Po sześciu miesiącach będą docierały do ciebie wpłaty. Ludziom, którzy nie będą chcieli spłacać rat, wytocz proces sądowy, najprawdopodobniej wygrasz sprawę, a finanse będą spokojne.

Czy właściciel banku postępuje niewłaściwie? Z punktu widzenia prawa, nie, ale pod względem moralnym nie wiadomo, ponieważ ludzie, którzy wzięli pożyczki cierpią ubóstwo,  ale czy to wina banku? Jeśli ktoś zabije kogoś nożem, czy to wina noża? Nie , to wina człowieka i jego głupoty! Nie ma sytuacji bez wyjścia! Jeśli nie masz pieniędzy, znajdź pracę! A z punktu widzenia bankiera? Podejrzewam, że bez takich metod, szybko zostałby wygryziony przez konkurencję. Należy wiedzieć, że jeśli jednemu darujesz dług, to wszyscy będą chcieli, żeby im darowano.

Czy człowiek musi brać pożyczki? Nie! Jeśli nie jesteś w stanie wyżywić rodziny, to jej nie zakładaj! Życie to nie bajka, jeśli naważyłeś piwa, należy je wypić.

 

                                                             Kacper Gawron kl.7A, Radłów, 29-30.11.2017r.

 

ŚWIĄTECZNE PIERNIKI

Ja i moja przyjaciółka bardzo lubimy spędzać razem czas. Zawsze, gdy zbliżają się święta spotykamy się by zrobić pierniki.

Tydzień przed świętami spotkałyśmy się przy sklepie, aby kupić potrzebne produkty. Następnie poszłyśmy do domu i zabrałyśmy się do przygotowania pierników na wigilijny stół.

Najpierw przygotowałyśmy ciasto według przepisu, rozwałkowałyśmy je i zaczęłyśmy wykrawać ciastka różnokształtnymi foremkami. Potem wstawiłyśmy je do piekarnika na około trzydzieści minut. W tym czasie przygotowałyśmy ozdoby takie jak: lukry, cukierki, posypki. Po upieczeniu pierników przystąpiłyśmy do ich dekoracji.

Nadszedł dzień Wigilii Bożego Narodzenia, a jednym z dań były nasze pierniki. Wyszły nam naprawdę ładnie i wszystkim bardzo smakowały, a na dodatek przy ich przygotowaniu dobrze się bawiłyśmy.

Okazuje się, że nawet zwykłe domowe pierniki mogą nadać świętom magicznego klimatu i wspaniałego charakteru.

 

                                                         Natalia Patulska, Klaudia Babło, Radłów, 29-30.11.2017r.

 

 

                                              

                                              

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

For security, use of Google's reCAPTCHA service is required which is subject to the Google Privacy Policy and Terms of Use.

I agree to these terms.

Rozmiar czcionki
Włącz kontrast