Biblioteka Marcinkowice   

Czytając Tadeusza Nowaka *

 

„W jesienne i zimowe wieczory przy darciu pierza, przy łuskaniu grochu i kukurydzy śpiewano różne pieśni
i pioseneczki stulane na podorędziu przez nieznanych z nazwiska ludzi. Wyciskały łzy z oczu, sprawiały,
że ciaśniej przytulano się do siebie, przypominały o miłości i zdradzie, o czasach pańszczyźnianych,
o wędrówkach dalekich za chlebem, o żołnierzach-tułaczach, o bitwach wielkich za ojczyznę, i nikt się nie zastanawiał, jak to się stało, że znalazły się na ustach, w pamięci (…).

 

Zapragnąłem być takim bezimiennym układaczem pieśni. Nie wiedziałem jak to uczynić, bo przecież nie wiedziałem ani o rymie, ani o rytmie, a tym bardziej o porównaniu, o metaforze   i tylu ważnych przy pisaniu wierszy zasadach. Nie dawałem jednak za wygraną. Uciekałem, poczynając od wiosny do jesieni w pola,
w łąki, nad Dunajec i zaszywając się w zboża, w trawy, w zieloną wiklinę, szeptałem im ubogie, dziecinne słowa o matce, o ojcu, o jabłonce kwitnącej w maju, o moim świecie, którego w żaden sposób nie mogłem pojąć i oswoić dla siebie.”

 

* Fragment cytatu z eseju Adama Tomczyka „Czytając Tadeusza Nowaka”. Tekst został opublikowany w: „Małopolska : regiony, regionalizmy, małe ojczyzny”, [T.] 8 (2006), s. 185-190. Całość utworu literackiego dostępna jest w naszej bibliotece (wersja papierowa lub elektroniczna).

 

 

_

Fot. Zbigniew Marcinkowski. Wrzesień 2022.